Otworzyłam oczy, ale wciąż widziałam jedynie ciemność. Dopiero po paru sekundach zaczęłam cokolwiek widzieć, ale obraz nadal był niezbyt ostry. Byłam w jakimś białym pokoju. Czyżby w gabinecie pielęgniarki? Chyba tak. Naprzeciwko mnie stało krzesło, a na nim siedział jakiś chłopak. Nie wiedziałam kto to. Chciałam mu się lepiej przyjrzeć, ale kiedy próbowałam się skupić, strasznie bolała mnie głowa. Zamknęłam oczy.
Kiedy się obudziłam, była już dziesiąta. Leżałam w łóżku, a obok mnie stała pielęgniarka. Rozejrzałam się wokoło, chcąc zobaczyć tego chłopaka, ale nikogo więcej tu nie było.
- Linares, dobrze, że się obudziłaś. Jak się czujesz?
- Całkiem nieźle. Proszę pani, czy wcześniej był tu jakiś chłopak?
Pielęgniarka przez chwilę milczała.
- Nie, nikogo tu nie było - odpowiedziała w końcu, ale jej głos nie był zbyt pewny.
- Ale ktoś musiał mnie przynieść z lasu, prawda? Kto to był?
Ale ona już wyszła.
Zaczęłam się zastanawiać nad tym wszystkim. Pamiętałam jak przez mgłę, że poszłam z Tomasem do lasu, a on tam mi zrobił awanturę. Później mnie uderzył. Upadłam i straciłam przytomność. A potem się obudziłam i widziałam tego chłopaka.
A może się nie budziłam? Może to mi się przyśniło. Może wcale nie widziałam tego chłopaka. W sumie kto mógłby mnie odwiedzać? Tomas? On przecież mnie nienawidził. Mike? Nie wydaje mi się, ale może. Obiecałam sobie, że się go o to zapytam, jak tylko tu przyjdzie.
I właśnie w tej chwili wszedł do sali. Uśmiechnął się do mnie słodko i podszedł do łóżka, na którym leżałam. Przyniósł mi malutki bukiecik kwiatów. Postawił do w wazonie na szafce.
- Dzięki - powiedziałam.
- Nie ma sprawy. Jak się czujesz?
- W miarę dobrze. Nie jesteś na mnie zły, że cię wczoraj zostawiłam?
- Szczerze mówiąc, najpierw byłem. Ale później jak się dowiedziałem, co ci się stało, to mi przeszło.
Przez jakiś czas trwała cisza. Nagle przypomniałam sobie, o co miałam go spytać.
- Byłeś u mnie już wcześniej?
- Nie, dopiero teraz. A co?
- Nic, tak tylko pytam...
Czyli to nie Mike. Więc kto? Oczywiście nadal pozostała możliwość, że to tylko sen, ale jakoś nie chciałam w to wierzyć.Coś mi mówiło, że to bardzo ważne, kto siedział wtedy na tym krześle.
Kiedy tylko Mike poszedł, do sali wpadły moje przyjaciółki. Były przestraszone, widać to było na pierwszy rzut oka. Maddy miała czerwone policzki, a Samancie lekko trzęsły się dłonie. Podeszły do mnie i zaczęły mnie ściskać.
- Boże, Sara, nic ci nie jest? - zapytała Sam.
- Tak strasznie się martwiłam... - oznajmiła Maddy.
- Jak tylko zobaczę tego Tomasa, to go zamorduję. - Kate przytuliła mnie najmocniej z nich wszystkich.
- Ej, już dobrze, uspokójcie się! - Uśmiechnęłam się do nich. - Wszystko jest okej.
- Nie, Saro, nie jest! Ten Tomas jest jakiś psychiczny! Żeby uderzyć dziewczynę? Trzeba być kompletnym dupkiem!
- To już nie ważne. Wiecie może, kto mnie tu przyniósł?
Nastąpiła chwila ciszy. Maddy i Kate patrzyły na mnie i pokręciły głowami. Sam odwróciła się i spojrzała w okno. Nic nie mówiła. Po prostu gapiła się na ptaka siedzącego na drzewie. Zlustrowałam ją wzrokiem.
- Sam?
Nie zareagowała.
- Samanto?
Znów nic.
- Sam! Wiesz coś czy nie?!
Moja przyjaciółka odwróciła się.
- Ja?
Świetnie, zaczęła udawać idiotkę, To znaczy, że na pewno coś ukrywa.
- Samanto Silverstone, w tej chwili masz mi powiedzieć co wiesz!
Nadal gapiła się na mnie, udając, że nie ma pojęcia, o czym mówię.
- Ale ja nic nie wiem! Po prostu ten ptak był taki...
- SAM!
Ona tylko się uśmiechnęła.
- Nic nie mogę ci powiedzieć, Saro, naprawdę. Przykro mi, ale ode mnie się niczego nie dowiesz. Zresztą muszę już iść. Na razie!
Wyszła z sali. Po minach Madeline i Kate wywnioskowałam, że są tak samo zdezorientowane jak ja.
Leżałam na łóżku, myśląc o tym wszystkim. Samanta nie powiedziała mi czegoś bardzo ważnego, byłam tego pewna. Może wiedziała, jaki chłopak siedział na tym krześle. Tylko dlaczego nie chciała mi nic powiedzieć? Przecież to nie ma sensu. Kto musiał to być, żeby moja przyjaciółka nie mogła mi zdradzić prawdy? Jedno jest pewne. Prędko się tego nie dowiem.
śpiewam sobie "Jackson in the waaaaaaaaaay, GRZYYYYBYYYYYYYYYY"
OdpowiedzUsuńAch te piosenki zeszłego lata... ;****
UsuńByło ciepłe lato choć czasem padało dużo wina się piło i mało się spało, tak zaczeła się wakacyjna przygoda JACKSON BYŁ JESZCZE MŁODY I NORMA BYŁA MŁODA <3
UsuńOgarnij się -_-
Usuń