Loff loff. Znów dla mojej cudnej Normy. Ten ci się spodoba.
~*~*~
Wyznam wam pewien sekret. Osoba całująca się z chłopakiem własnej siostry raczej nie cieszy się sympatią innych uczniów w szkole. Weźcie tę radę do serca, dobrze wam radzę, bo inaczej możecie skończyć tak jak ja. Od tego nieszczęsnego pocałunku mięło kilka dni i oczywiście wiedziała już o tym cała szkoła. Ludzie oczywiście wzięli stronę Isabell. Nie dziwię się im. Sama wzięłabym jej stronę. Teraz kiedy szłam korytarzem, nikt się do mnie nie odzywał. Widziałam, że gdy się odwracałam, wytykali mnie palcami i obgadywali mnie. Nawet moje przyjaciółki, mimo że znały całą historię (no i mimo że się ze mną przyjaźniły), uważały to co zrobiłam, za obrzydliwe. Oczywiście nie znienawidziły mnie, ale nie pomagały mi znieść tej sytuacji. Nie winiłam je za to. Przecież sama sobie na to zasłużyłam.
Jedyną osobą, która mi pomagała był Kevin. Co za ironia, prawda? Bo przecież to jemu zniszczyłam życie najbardziej. Zaczął spędzać ze mną dużo czasu. Dużo rozmawialiśmy i pomagaliśmy sobie nawzajem: on mi znieść tę nienawiść, którą mnie darzono, ja mu porodzić sobie z odejściem Isabell. To że większość czasu spędzaliśmy razem spowodowało, że jeszcze bardziej mnie nie znoszono. Nie dość że miałam czelność się z nim całować, to teraz jeszcze ze sobą chodzimy. To znaczy ludzie mówili, że ze sobą chodzimy, ale czy tak naprawdę chodzimy, tego nie wiedziałam. Potrzebowaliśmy siebie. Zbliżyliśmy się do siebie. Ale czy byliśmy parą? Ja raczej się nie czułam, jak jego dziewczyna. A on nadal kochał Isabell.
A ja nadal kochałam Jacksona.
Dzień przed wyjazdem absolwentów, umówiliśmy się w bibliotece. Przyszłam tam, jak zwykle mijając nienawidzących mnie ludzi. Kevin już na mnie czekał. Usiadłam obok niego.
- Hej - przywitał się. - Jak się czujesz?
- Tak samo jak zawsze. A ty?
- W miarę dobrze. Strasznie chciałbym się dzisiaj jeszcze zobaczyć z Is. To mój ostatni dzień w szkole, a muszę jej to wszystko wyjaśnić. Później raczej nie będę miał okazji.
- Może ci się uda. - Uśmiechnęłam się lekko. - Isabell nie może się gniewać w nieskończoność. Ona cię kocha.
- Kochała - poprawił mnie.
- Nie. Myślę, że nadal cię kocha. Nienawidzi cię za to co zrobiłeś, a raczej co ja zrobiłam, ale wciąż cię kocha. Nie da się tak po prostu przestać kochać kogoś, kto kiedyś był całym twoim życiem. Ja coś o tym wiem.
I wtedy wszystko mi się przypomniało. Korytarz obok klasy zaklęć. Jackson i Penelopa. Pocałunek.
Poczułam ukłucie w brzuchu. Tak, mim wszystko nie przestałam go kochać, ale nie wybaczyłam mu. Mówiłam Kevinowi, że Isabell mu wybaczy, ale sama tego nie zrobiłam. Ale w sumie jest trochę inaczej. Jackson nawet nie starał się ze mną o tym pogadać. Właściwie to on udawał, że nie wie o co chodzi. Przeklęty kłamca! A Kevin się starał...
- A tak w ogóle... - Głos Kevina przywołał mnie na ziemię. - wybierasz się gdzieś na wakacje?
- Chyba jedziemy do Hiszpanii, do babci.
- Tej, której nie znosicie, tak?
Kiwnęłam głową. No tak, Kevin wiedział dużo o mojej rodzinie, bo spotykał się z Isabell.
- A ty?
- Sam nie wiem. Chyba zostaję w Londynie.
Siedzieliśmy jeszcze w bibliotece jakieś pół godziny. W końcu Kevin postanowił, że odprowadzi mnie do sypialni, a potem poszuka mojej siostry. Wyszliśmy z biblioteki i szliśmy powoli korytarzem. Ludzie oczywiście patrzyli na nas spode łba. Nie przejmując się tym doszliśmy a dół. Minęliśmy kilka klas i nagle Kevin się zatrzymał.
- Ej, o co chodzi? - spytałam.
Kevin spojrzał na mnie. Jego mina wskazywała na to, że coś się stało.
- Yyy, zapomniałem czegoś z biblioteki. Może chodźmy...
- Nie kręć! O co chodzi?
- O nic. Po prostu tam nie patrz.
- Gdzie?
Ale nie musiał odpowiadać, bo już zobaczyłam to, czego miałam nie widzieć.
Trochę dalej stał Jackson z Isabell. Całowali się.
Nogi się pode mną ugięły. Złapałam Kevina za ramię. Szybko mnie złapał i zabrał stamtąd. Nie mam pojęcia jak długo szliśmy. Byłam w zbyt wielkim szoku, żeby mieć o czymkolwiek pojęcie. Zatrzymaliśmy się dopiero w mojej sypialni. Dziewczyn nie było w środku. Kevin posadził mnie na łóżku.
- Wszystko w porządku?
I wtedy wybuchłam płaczem.
mvaahahhahaahahhahahahahahahhahah <3
OdpowiedzUsuńNie śmieszne
Usuń