Minęło kilka tygodni. Związek Kate i Willa nadal był tajemnicą, o której wiedziałam tylko ja i Jason. W pewien listopadowy poniedziałek podczas śniadanie wstał dyrektor i zaczął przemawiać:
- Drodzy uczniowie! Przez najbliższe cztery dni będą odbywać się zajęcia, mające na celu doskonalenie mocy każdego ucznia. W tych dniach przyjadą do nas specjaliści od różnych darów, tak, że każdy będzie mógł poćwiczyć. Niektórych darów będą uczyć także nasi nauczyciele. Zajęcia te będą odbywały się podczas trzech ostatnich lekcji.
W jadalni zapanował chaos. Wszyscy mięli coś do powiedzenia na ten temat. Usłyszałam głos Katheriny:
- Powodzenia w szukaniu kogoś, kto rzuca kulami plazmy.
Szczerzę mówiąc, to całe te zajęcia były mi obojętne. Nie robiło mi różnicy czy spędzę ten czas w klasie z innymi uczniami, czy tylko z nauczycielem. Z tego co wiem, nikt inny w szkole nie potrafi patrzeć przez ściany.
Następnego dnia po zaklęciach szłyśmy we czwórkę, ja, Is, Jesica i Jackson, w kierunku sali gimnastycznej. Większość uczniów już tam była, ale dla nas ważniejsze było gapienie się, jak Angelica Finxon biję się z trzy lata młodszą Violett McOctvi. To była naprawdę niezła walka. Doszliśmy na miejsce i zobaczyliśmy ogromny tłum uczniów. Kiedy przedarliśmy się dalej, dostrzegliśmy jakieś stanowiska, przy których stały tablice z nazwą mocy, jakiej się tam uczy. Isabell wskazała tablicę przy którym stał jakiś przystojny mężczyzna. Na oko miał jakieś trzydzieści lat, ale, naprawdę, był nieziemski. Ciemne długie włosy opadały mu na ramiona. Miał lekki zarost. Jackson chyba dostrzegł, jak na niego się gapię, bo mnie szturchnął. Ku mojemu wielkiemu niezadowoleniu, na tablicy pisało: Czytanie w myślach. Is z uśmiechem na twarzy powędrowała w tamtą stronę.
Chwilę później Jesica odeszła do stanowiska dla jasnowidzów, przy którym stało jeszcze dwoje uczniów i kobieta, około trzydzieści pięć lat, z miłym wyrazem twarzy. Ja i Jackson szliśmy dalej, aż w końcu mój chłopak zobaczył tablicę z napisem: Niewidzialność. Stało tam kilu uczniów i jakiś stary facet. Jackson poszedł w ich kierunku.
Szłam sama. Po chwili minęłam Katherinę z jeszcze bardziej przystojnym facetem niż nauczyciel Isabell. Mógł mieć najwyżej dwadzieścia dwa lata. Był wysoki, miał ciemne krótkie włosy i błękitne oczy. Uczył właśnie Kate, jak rzucić podkręconą kulę, trzymając jej rękę i kierując nią. Kilka stanowisk dalej stał William przyglądający się temu z niesmakiem.
Kiedy zobaczyłam tablicę: Widzenie przez ściany, zatkało mnie. Niestety, nie pozytywnie. Nie był to przystojny, młody mężczyzna, ani nawet miło wyglądająca nauczycielka. Oczywiście, mogłabym się pogodzić z tym, że to akurat mnie będzie uczyć nasz nauczyciel, ale bez przesady. Czy całe moje życie musi być z nią związane?
- Dzień dobry- powiedziałam, stając obok profesor Been.
- O, dzień dobry, Linares- odpowiedziała nauczycielka. - Nie wiedziałam, że widzisz przez ściany.
Uśmiechnęłam się sztucznie i popatrzyłam na nią.
- Dzisiaj zaczniemy od czegoś prostego- oznajmiła. Poszła trochę dalej i stanęła obok ściany. - Co tam widzisz?
Otworzyłam szerzej oczy i mocno się skupiłam. Zobaczyłam salę od teorii magicznej. Siedział tam profesor McDower, sprawdzający testy jakiejś klasy. Powiedziałam to nauczycielce, powstrzymując się od uwagi, że specjalnie wybrała tę ścianę, żeby mogła się pogapić na McDowera.
- Dobrze- powiedziała Been.- A teraz postaraj się tam zajrzeć bez marszczenia czoła. Od tego robią się zmarszczki.
Czy naprawdę marszczyłam czoło, kiedy patrzyłam przez ściany? Nie miałam pojęcia. Jest to jednak bardzo prawdopodobne. Stanęłam przed ścianą i gapiłam się na nią, ale ni jak nie potrafiłam zajrzeć dalej.
Dużo czasu minęło, kiedy w końcu nauczyłam się widzieć przez ściany i nie marszczyć przy tym czoła. Kosztowało mnie to wiele koncentracji, więc nie mogłam dokuczać w międzyczasie Been. Byłam jednak z siebie bardzo zadowolona, kiedy patrzyłam na ścianę, nie robiąc prawie nic, nie licząc koncentrowania się na niej, zobaczyła klasę od teorii.
Dwa następne dni uczyłam się patrzeć przez kilka ścian. Po wielu nieudanych próbach zobaczyłam salę od zaklęć, która jest pięć sal dalej od klasy magicznej teorii.
- Czy czegoś jeszcze nie potrafię?- zapytałam pod koniec lekcji.
- Och, wielu rzeczy- odpowiedziała nauczycielka, za co miałam ochotę ją udusić. Ja się tu tak staram, a ona mi mówi, że jeszcze dużo nie umiem?! To co z niej za nauczycielka, skoro tak mało mnie nauczyła?! Już miałam jej napyskować, kiedy dodała.
- Ale to nie jest poziom szkolny. Potrafisz mniej więcej wszystko, co mogłabym od ciebie wymagać.
- A co jest takiego trudnego w widzeniu przez ściany, że to nie jest poziom szkolny?- zapytałam.
Profesor Been popatrzyła na mnie. Siedziała chwilę cicho, ale w końcu powiedziała:
- Na razie umiesz dopiero patrzeć przez ściany, jeżeli je widzisz- oznajmiła.- Dużo trudniej jest zobaczyć coś przez ścianę, której się nie widzi.
- Ale przecież nie widziałam ściany do sali od zaklęć!
- Tak, ale przechodziłaś po kolei z sali do sali. Nie dałabyś rady od razu zobaczyć klasy zaklęć.
Niestety, miała rację. Myślałam, że mam bardzo łatwy dar, a tu się okazało, że nie. Jest on bardziej skomplikowany niż kiedykolwiek przypuszczałam.
- A pani potrafi?- zapytałam, a ona kiwnęła głową.
- Powiedz mi dokładnie gdzie jest twoja sypialnia- rozkazała.
- Na czwartym piętrze, trzeci pokój od schodów po prawej stronie.
Profesor Been przez chwilę wpatrywała się przed siebie w milczeniu. Po kilkunastu sekundach przemówiła:
- Pokój jest nawet duży. Ma ściany w kolorze błękitnym, znajdują się w nim wielka szafa i cztery łóżka. Nad jednym jest tarcza, na drugim zielona bluzka, a na trzecim książka otwarta na sto... dwudziestej ósmej stronie. Przez okno widać jezioro i kawałek lasu.
Gapiłam się na nią ze zdziwieniem. Dokładnie tak wyglądał nasz pokój. No nie jestem pewna co do strony w książce. Właśnie wtedy uświadomiłam sobie, że moja moc nie jest wcale taka głupia.
~*~*~
- Nie podchodź do mnie, Isabell!- zawołała Kate i wlazła na swoje łóżko, żeby być jak najdalej od mojej siostry.- Kto jej pozwolił nauczyć się jeszcze lepiej czytać w myślach?!
Is zaśmiała się. Weszła na łóżko Katheriny, która uciekła teraz na moje łóżko. Isabell widocznie się znudziła ta zabawa, bo usiadła i popatrzyła na swoją bliźniaczkę.
- A ty, Jes?- zapytała.- Jak tam twoja moc?
Jesica podeszła do Samanty i dotknęła jej ręki. Po chwili zamknęła oczy i przez długi czas ich nie otwierała. Wiedziałam, że widzi teraz przyszłość. W końcu otworzyła oczy i uśmiechnęła się:
- Będziesz mieć śliczną córkę, Sam- powiedziała.
- C-co?- wykrztusiła i kazała Jescie opowiedzieć jej wszystko co widziała.
Kate rzucała właśnie kulami plazmy, które kręciły się wlocie i trafiały w tarczę. Uśmiechnęłam się do niej.
- Świetnie sobie radzisz- zauważyłam.
- Dzięki- odpowiedziała.- Victor to wspaniały nauczyciel.
Will chrząknął, a ja zakryłam dłonią usta, żeby się nie roześmiać.
mmm ale on był szekszi . hahahaha , sorry że nie napisałam rozdziału . Oglądałam Harrego, a później jeszcze jeden film i poszłam spać o 24 :D
OdpowiedzUsuńale mój był jeszcze bardziej szekszi. aż Will stał się zazdrosny.
UsuńOboje byli szekszi! Tylko mi się kurde Been musiała trafić!
Usuńona też jest szekszi hahaha !
UsuńCzy nauczyciel Katheriny to nie odpowiednik mojego Petera ? hę ? 22 lata , brunet , niebieskie oczy ... tak sobie wyobrażałam Petera ! czy Jessica nie mogła mi powiedzieć , jak się będzie nazywać moja śliczna córeczka ? Słiiiit rozdzialik :)
OdpowiedzUsuń