sobota, 11 sierpnia 2012

Rozdział 23

 Stałam n stacji kolejowej. Przed chwilą pożegnałam się z  Kristin i teraz rozglądałam się za Jacksonem. Wszędzie gdzie popatrzyłam byli uczniowie Owlneed. Żadnego z nich wcześniej nie widziałam na oczy. Gdzieś między nim dostrzegłam kilku uczniów Akademii: Gladys Dunnel, Corę Scrath i Velmę Cover. Nigdzie jednak nie było widać mojego chłopaka. 
 Isabell i Jesica stały obok mnie i rozmawiały o tym, jak wspaniale będzie mieszkać przez te dwa tygodnie bez Penelopy. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że to najprawdopodobniej ja będę dzielić z nią pokój. Zrobiło mi się niedobrze. Czternaście dni z tą jędzą w jednej sypialni. Przecież to można zwariować. 
 Nagle poczułam jak ktoś dotyka mojego ramienia. Odwróciłam się i ujrzałam uśmiechniętą twarz Jacksona.
- Cześć- powiedziałam, rzucając mu się na szyję. Chłopak pocałował mnie w policzek.
- Tęskniłem- wyznał.
- Ja też. 
Cała nasz czwórka podeszła do grupki uczniów z AMu. Przez chwilę staliśmy tam, rozmawiając, aż rozległ się męski głos.
- Drodzy uczniowie z Akademii Magicznej!- Odwróciłam się i ujrzałam mężczyznę w długiej szacie.- Nazywam się Vitalij Kravchenko i uczę Czarnej Magii. Teraz przeczytam waszą listę. Po usłyszeniu swojego nazwiska, proszę podejść do mnie. Louis Patric Halt!
Stałam w milczeniu, trzymając rękę Jacksona i czekając na moje imię. Trwało to naprawdę długo, ale w kocu usłyszałam:
- Sarita Anne Linares!
Podeszłam do Kavchenki. 
- Idź do tej nauczycielki- nakazał, wskazując wysoką kobietę w szarej sukni. Wykonałam rozkaz. Stałam z tą kobietą dopóki nie pojawiła się Penelopa. We trzy weszłyśmy do pociągu. Szłyśmy w milczeniu, aż doszłyśmy do jednego z przedziałów. Nauczycielka zatrzymała się i otworzyła drzwi. W środku siedziała dziewczyna, chyba w moim wieku. Miała czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Była naprawdę ładna. Kobieta weszła do środka i powiedziała:
- Panno Seam, przyprowadziłam pani koleżanki z wymiany. Będą mieszkały z tobą w pokoju przez najbliższe tygodnie. Mam nadzieję, że się zaprzyjaźnicie.
 Po tych słowach wepchnęła nas do środka.
- Cześć- odezwała się Penelopa. - Nazywam się Penelopa Krum.
- Hej. Jestem Andromeda Seam- odpowiedziała ciemnowłosa dziewczyna.
- Miło mi cię poznać.
- Weź penelopa, przestań się podlizywać!- warknęłam. Niedobrze mi się zrobiło od podlizującej się Penelopy. 
- Zamknij się, Linares. Jestem bardziej uprzejma od ciebie. A jeśli ta, Andromeda się z tobą zaprzyjaźni to jest naprawdę głupia.
- Nie słuchaj jej- powiedziałam Andromedzie i przedstawiłam się. Usiadłyśmy wszystkie na siedzeniach. Przez jakieś pół godziny był spokój, ale wszystko musiała zniszczyć Penelopa, której nagle się przypomniało, że spotykam się z jej miłością.
- Może byś w końcu się od niego odczepiła, co?!- warknęła.
- Masz namyśli Jacksona?- zapytałam, chociaż wiedziałam, że to jego ma na myśli. - 
 Jesteś przezabawna! Ja z nim chodzę, Penelopo Krum, nie ty! Może by to w końcu do ciebie dotarło, że on cię nawet nie lubi?
 Penelopa zaczęła się drzeć jak szalona. Nasza kłótnia trwała bardzo długo. Wiedziałam, że przeszkadza Andromedzie. Sama pewnie bym się zamknęła, ale to Penelopa darła się najgorzej. Zresztą nie chciałam, żeby wygrała. 
 W końcu dotarliśmy na miejsce. Stałam na podwórzu przed Owlneed. Szkoła była naprawdę piękna. Był to wielki zamek, zupełnie nie podobny do naszej Akademii. Z boku zamku rósł las. Wszystko było takie ładne. 
 Podbiegł do mnie Jackson. Złapał mnie za rękę i razem weszliśmy do środka. Weszliśmy do jadalni i zjedliśmy uroczystą kolację. Później Andromeda zaprowadziła nas do sypialni. Weszłyśmy do środka i zaczęłyśmy się rozpakowywać. Po jakimś czasie ja skończyłam, ale Penelopie zajęło to dużo więcej czasu. Kiedy i ona się rozpakowała, zaczęła się kolejna kłótnia. Skończyła się dopiero wtedy, kiedy do naszej sypialni wszedł Jackson. Trochę wcześniej Andromeda poinformowała nas, że ma zamiar nas odwiedzić. To jednak nie wystarczyło, żeby do Penelopy dotarła ta wiadomość. Kiedy go zobaczyła zaczęła się drzeć jak opętana. Ja podeszłam do Jacksona i zaczęliśmy się całować. Oczywiście, to rozwścieczyło tę jędzę. Wydzierała się jeszcze bardziej drzeć. Andromeda bez słowa wyszła na korytarz. W sumie się jej nie dziwię. Kto chciałby słuchać wrzasków Penelopy i naszych kłótni? W końcu i mnie to znudziło, więc wyszłam z Jacksonem z sypialni. Nawet na korytarzu słyszałam jej wrzaski. Odeszliśmy jak najdalej od nich.
- Jak ci się tu podoba?- zapytał Jackson.
- Nie licząc tej małpy to jest fajnie- odpowiedziałam.- A z kim ty masz pokój?
- Z kuzynem Andromedy, Harveyem.
- I tylko z nim?
- Tak.
Gadaliśmy jeszcze długo, krążąc po szkole. Po jakimś czasie trochę się zgubiliśmy, ale szybko odnaleźliśmy drogę. Później poszliśmy do sypialni Jacksona. Poznałam Harveya. Pogadaliśmy trochę. Do pokoju wróciłam kilka minut przed dwudziestą drugą.

4 komentarze:

  1. Współczuję, że chodzisz do jednej szkoły z Penelopą! Mieszkałam z nią przez dwa tygodnie, ale już po pierwszym dniu miałam jej szczerze dosyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorzej mają Isabell i Jesica. One z nią mieszkają!

      Usuń
    2. Hahahaha! Ja tez z nią mieszkałam! I musiałam jej pilować (ciebie zresztą też). Już się nie pamięta, jak obkleiła ściany plakatami Jacksona i przez dwa tygodnie non stop musiałam oglądać twojego chłopaka? Dobrze, że nie robiła sesji, bo wtedy bym ją obdarła ze skóry.

      Usuń
  2. chociaż raz mogę ci przyznać racje Sarito. HHAHAHAH Jackson in the way GRZYBY!! Cały czas chodzi mi to po głowie , hahaha w policzek nie w usta. a to wariat no ale nie taki jak Kevin. Szkoda że Kevin nie pojechał :D Będę mogła nacieszyć się Jacksonem buhahah , Pamiętaj dzisiaj koncert bejbe . staramy się o autograf. rozdział świetny . Ej dopiero teraz sobie przypomniałam że Kevin już nie chodzi do szkoły ... chyba .

    OdpowiedzUsuń