Siedziałam na ławce przed salą do teorii magicznej razem z Samantą. Rozmawiałyśmy o jakiejś pracy domowej z zaklęć. Bardzo mnie korciło, żeby wygadać jej wszystko o Kate, ale stwierdziłam, że to byłoby nie w porządku. Sam opowiadała właśnie jak pracowała nad tym zadaniem, kiedy podbiegł do mnie Kevin.
- Saro!- zawołał.- Musisz iść ze mną! Coś stało się Isabell.
Dopiero po chwili dotarły do mnie jego słowa. Wstałam z ławki i pobiegłam za nim zostawiając Samantę. Pobiegliśmy do gabinetu pielęgniarki i weszliśmy do środka. Isabell siedziała na krześle z szeroko otworzonymi oczami. Obok niej stała Jesica. Podeszliśmy do niej.
- Co się stało?- zapytałam.
- Byłyśmy na zaklęciach i... i...- zaczęła opowiadać Jesica roztrzęsionym głosem, ale nie była w stanie skończyć.
- I mieli o zaklęciu odmładzającym- powiedział Kevin.
- I ta tępa łajza, Olivia nie dość, że nie trafiła w swoją partnerkę tylko w Is, to jeszcze nie powiedziała Lektono tylko Loktono!- zawołała Jesica.
Popatrzyłam na nią z nadzieją, że powie, że żartowała. Ona jednak milczała, a ja czułam jak coś uciska mnie w piersiach. Loktono to zaklęcie usuwające pamięć. Jak można być na tyle durnym, żeby się tak pomylić?
- Chcesz powiedzieć, że ona- wskazałam głową siostrę.- Że ona straciła pamięć?
Jes kiwnęła głową, a mi zakręciło się w głowie. Popatrzyłam na pielęgniarkę.
- Niestety, panno Linares, twoja siostra ma rację. - powiedziała.- Na domiar złego, nie mamy pojęcia jak odwrócić to zaklęcie.
Nie mogłam tego wytrzymać i wybiegłam z gabinetu. Biegłam przed siebie, nie zwracając na nic uwagi. Nie miałam pojęcia, gdzie chce dotrzeć. Po prostu biegłam, jakby bieg mógł sprawić, że Isabell odzyska pamięć.
Nagle na kogoś wpadłam. Mruknęłam jakieś przeprosiny, nie patrząc komu, ale ten ktoś złapał mnie za rękę.
- Gdzie biegniesz?- zapytał. Od razu poznałam głos. Wpadłam na Jacksona.
- Ja po-po prostu...
- Coś się stało?- spytał. Opowiedziałam mu o wszystkim. Kiedy skończyłam, powiedział:
- Myślę, że powinnaś do niej wrócić. Mogę iść z tobą, jeśli chcesz.
- Chcę- powiedziałam, a on złapał mnie za rękę i poszliśmy w kierunku gabinetu pielęgniarki. Kiedy byliśmy na miejscu, Jackson otworzył drzwi. Isabell nadal siedziała na krześle, a Jes obok niej. Kevin stał za nią, a pielęgniarka gadała z McDrowerem, który chyba przed chwilą przyszedł. McDrower to wychowawca piątej klasy, więc musiał sprawdzić, co stało się jego uczennicy.
Stanęłam przy Jesice i wtedy Isabell krzyknęła:
- To ty!
Mówiąc to patrzyła na Jacksona. Wymieniłam z Kevinem spojrzenia. Mój chłopka patrzył na nią ze zdziwieniem.
- Pamiętasz mnie?- zapytał.
- Jasne- powiedziała Is, jakby to było oczywiste.- Jesteś moim chłopakiem.
~*~*~
- Jak mogła powiedzieć, że Jackson to jej chłopka?- zapytała Maddy.
- Straciła pamięć i ubzdurała sobie, że z nim chodzi- oznajmiła Sam.- Tak często się zdarza.
- Ale chyba da się jej wyjaśnić, że nim nie jestem, prawda?- spytał Jackson.
- Nie jestem pewna- odparła Sam.
Siedziałam na swoim łóżku. Od momentu, kiedy Is powiedziała, że Jackson jest jej chłopakiem, minęły dwie godziny, a ja od tamtej pory nie odezwałam się ani słowem. Gapiłam się na wszystkich obecnych w pokoju, czyli Samantę, Maddy, Kate, Jacksona, Willa, Percy'ego i Kevina( Jes uparła się, że musi zostać z siostrą). Nie potrafię powiedzieć jak się czułam. Moja siostra straciła pamięć i uważa, że mój chłopak jest jej chłopakiem. Na pewno nie byłam zła, ale było mi to też obojętne.
- Myślę, że pani Collins coś wymyśli- odezwał się Percy. Pani Collins to nasza pielęgniarka.
- A jeżeli nie?- zapytała jego siostra.- Co wtedy zrobimy?
Zapadła cisza.Kevin wstał i oznajmił, że idzie przekonać Is, że to on jest jej chłopakiem. Siedzieliśmy jeszcze przez chwilę cicho. W końcu się odezwałam:
- Myślę, że powinniśmy po prostu wszystko jej opowiadać- oznajmiłam.- Może nam uwierzy.
- Uważam, że to dobry pomysł- oznajmiła Kate.- Najlepiej byłoby jakbyśmy ją tu wzięły. Nie chce jej nic mówić przy pielęgniarce.
Wstaliśmy i poszliśmy do pielęgniarki. Po drodze spotkaliśmy Kevina, który powiedział, że Is mu nie uwierzyła. Weszliśmy do gabinetu, a Isabell zaczęła się wydzierać, kiedy dostrzegła Jacksona. Powiedzieliśmy pani Collins, że chcemy ją zabrać, a ona niechętnie nam pozwoliła. Jesica wzięła swoją bliźniaczkę za rękę i poszliśmy z powrotem do mojej sypialni. Kazaliśmy Isabell usiąść.
- Isebell- zaczęłam.- Myślę, że powinniśmy ci wszystko opowiedzieć. Co chcesz wiedzieć najpierw?
- Kto to Isabell?- zapytała.
Zapowiadało się jeszcze trudniej niż myślałam. Zaczęliśmy jej opowiadać o niej, o naszej rodzinie i o wszystkim co przyszło nam do głowy. W końcu Isabell powiedziała, że nie da rady więcej słuchać i, że chce pójść do swojego pokoju. Jesica ją zaprowadziła. Nie wróciły już dzisiaj.
Wstałam rano i stwierdziłam, że muszę iść do Isabell. Szybko się umyłam, ubrałam i uczesałam. Po drodze do sypialni siostry spotkałam Jacksona i Kevina. Mieli po mnie przyjść i razem iść do Is. Dotarliśmy do jej pokoju i weszliśmy do środka.
- O! - zawołała Isabell.- Sally, Jack i Carol!
- Właściwie to Sara, Jackson i Kevin- poprawiłam ją. Popatrzyła na mnie ze zdziwieniem.
- Masz ochotę na spacer?- zapytał Kevin, a Is przytaknęła. Wyszliśmy na zewnątrz i szliśmy korytarzem opowiadając jej o nauczycielach. Isabell słuchała nas z zaciekawieniem. Wyszliśmy ze szkoły i poszliśmy nad jezioro. Usiedliśmy na brzegu.
- Lubię pływać?- zapytała Is.
- Bardzo- odpowiedziałam.- Za naszym domem płynie rzeka i bardzo często chodzimy tam w lecie.
- Co jeszcze lubię?
- Kochasz muzykę- powiedział Kevin.- Grasz na gitarze i pięknie śpiewasz.
- Naprawdę?
- Tak- powiedziałam.- Marzysz o byciu piosenkarką.
Moja siostra patrzyła przed siebie, a my opowiadaliśmy jej o różnych rzeczach. Kiedy zrobiło się zimno, Is zapytała:
- Możemy iść do szkoły, Sally?
Wróciliśmy do środka i poszliśmy do mojej sypialni. Usiedliśmy na podłodze. Isabell wpatrywała się w tarczę powieszoną nad łóżkiem Sam.
- Co to?- zapytała.
- To tarcza Kate- odpowiedziałam.
- Po co Kayli tarcza?
- Rzucam do niej kulami plazmy- odparła Katherina.- To mój dar. Wiele czarodziejów jakiś posiada.
- A ja posiadam jakiś?- spytała.
- Czytasz w myślach- powiedziała Sam. Isabell chwilę się zastanawiała, a potem zapytała:
- To dlatego słyszę głosy?
Przytaknęła. Zaczęliśmy jej opowiadać o naszych mocach. Po jakimś czasie, Is poprosiła nas, żebyśmy pokazali jej swoje moce. Kevin zmienił się w psa, Jackson stał się niewidzialny. W dłoni Kate pojawiła się kula plazmy. Przez chwilę wpatrywała się w tarczę i w końcu rzuciła. Niestety, kula przeleciała obok Isabell, delikatnie ją dotykając. To jednak wystarczyło, żeby upadła i straciła przytomność.
Staliśmy wszyscy nad Isabell, kiedy otworzyła oczy. Zamrugała kilka razy i popatrzyła na mnie.
- Coś ty mi zrobiła, Saro? Dlaczego leżę?- zapytała.
- Powiedziałaś Saro?- zdziwiłam się.
- A jak miałam powiedzieć?! To twoje imię! Kevin, mógłbyś pomóc mi wstać?
Kevin złapał jej dłoń i pociągnął ją tak, że Is wstała.
- Pamiętasz nas?- zapytała Maddy.
- Niby dlaczego miałaby nie pamiętać?! O co wam chodzi?
Siedzieliśmy w pokoju Isabell. Ona nadal nie wierzyła nam, że straciłam pamięć. Cały czas próbowaliśmy ją przekonać, ale ona się nie dawała. W końcu daliśmy za wygraną.
Jaka ta Katherina zdolna! Przywróciła pamieć twojej siostrze, no może przez przypadek, ale pomogła.
OdpowiedzUsuńale nie bolało. hahha ten rozdział mnie dobija ! Jackson był moim chłopakiem haha :D
OdpowiedzUsuńHaha! Sama tego chciałaś!
UsuńPiękny rozdział Saro !!! jaki ty masz talent ;) dziękuje za komplement o Jackobie wiem że on jest *******
OdpowiedzUsuńbardziej uważaj na to gdzie celujesz tą kulą plazmy Kath . tym razem pomogło ale następnym razem może komuś zaszkodzić . Chodzi oczywiście o mnie :)
OdpowiedzUsuń