- Panna Seam chyba powinna się obudzić! Jest przecież na lekcji!- zawołał profesora Howarda Kettle. Siedziałam w ławce z leżącą na ławce Andromedą na lekcji zaklęć. Dziewczyna wstała i popatrzyła na nauczyciele.
- Ależ ja nie spałam. - powiedziała.
- Ach, tak. A więc pamiętasz co przed chwilą powiedziałem.
- Oczywiście, że tak. Powiedział pan Panna Seam chyba powinna się obudzić! Jest przecież na lekcji!
- Oczywiście, że tak. Powiedział pan Panna Seam chyba powinna się obudzić! Jest przecież na lekcji!
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać, co jeszcze bardziej zdenerwowało profesora. Patrzył na Andromedę zabójczym wzrokiem i powiedział:
- Widzę że panna Seam ma bardzo specyficzne poczucie humoru. Ale mina
jej zrzednie kiedy będzie odrabiała szlaban w dniu jutrzejszym.
- Przykro mi to mówić, ale nie mogę odrabiać jutro szlabanu.
- Niby dlaczego? - spytał.
- Bo mam ciekawsze rzeczy do roboty. A poza tym nie kręcą mnie spotkania z nauczycielami. Nie uważa pan, że jest pan dla mnie za stary?
- Przykro mi to mówić, ale nie mogę odrabiać jutro szlabanu.
- Niby dlaczego? - spytał.
- Bo mam ciekawsze rzeczy do roboty. A poza tym nie kręcą mnie spotkania z nauczycielami. Nie uważa pan, że jest pan dla mnie za stary?
- Dość tego! Seam, przez następne dwa tygodnie masz szlaban. Widzę cię punktualnie o 17 w każdą sobotę!- mówiąc to, kipiał ze złości. Miałam wrażenie, że zaraz eksploduje.
- Patrzcie już sobie terminy zaklepuje!
- Wyjdź z klasy! Nie mam ochoty dłużej cię wysłuchiwać! Opiekunka twojego roku na pewno się zainteresuje twoim zachowaniem.
- Z nią tez się pan umawia?
- Wyjdź!
- Wyjdź z klasy! Nie mam ochoty dłużej cię wysłuchiwać! Opiekunka twojego roku na pewno się zainteresuje twoim zachowaniem.
- Z nią tez się pan umawia?
- Wyjdź!
Andromeda z uśmiechem na twarzy, wstała z krzesła i udała się w kierunku drzwi. Otworzyła je i wyszła. Wszyscy nadal się śmieliśmy, a Kettle darł się na nas jak szalony.
- Nie powinien się pan tak wydzierać- zauważyłam.- Jeszcze gardło pana rozboli.
- Na twoim miejscu uważałbym na słowa, Linares!- warknął, piorunując mnie wzrokiem.- To, że jesteś z wymiany nie oznacza, że wszystko ci wolno.
- Ależ ja nie uważam, że wszystko mi wolno!- zapewniłam go.- Ja nie umawiam się z młodszymi, tak jak pan.
Twarz profesora zrobiła się czerwona jak burak, a ja starałam się nie śmiać.
- Linares, jeżeli nie chcesz dołączyć do koleżanki, to radziłbym trzymać język za zębami!
- Ależ ja tylko powtórzyłam słowa Andromedy! - broniłam się.- Przecież to jasne, że nigdy pan by się nie umówił z żadną uczennicą.- Te słowa sprawiły, że twarz nauczyciela stała się mniej burakowata. - Kto by chciał kogoś z taką łysiną?
Klasa wybuchła śmiechem. Twarz Kattlea zrobiła się jeszcze bardziej czerwona niż wcześniej. Gapił się na mnie z nienawiścią i wskazał drzwi. Posłusznie odeszłam od ławki i powędrowałam w ich kierunku.
- Myślę, że twoja wychowawczyni z Akademii Magicznej nie ucieszy się, gdy jej opowiem o twoim zachowaniu- powiedział, a ja prychnęłam.
- Jakby co, to ona już jest zajęta- oznajmiłam, wychodząc z klasy.
Andromeda siedziała na podłodze. Zapytała, czy mnie też wywalił, a ja powiedziałam jej, że uwielbiam się kłócić z nauczycielami. Stwierdziłyśmy, że nie będziemy tu tak siedzieć, więc udałyśmy się w kierunku sypialni. Po jakimś czasie rozległ się dzwonek i z każdej klasy wybiegli uczniowie. Nagle usłyszeliśmy wrzask.Pobiegłyśmy na dół. Dostrzegłyśmy grupkę uczniów, więc podeszłyśmy bliżej.
To co tam zobaczyłam, zmroziło mi krew w żyłach. Na środku leżało ciało jednej z nauczycielek- Agnes Talley. Wiedziałam, że marne są szanse, aby jeszcze żyła.
Stałam wśród uczniów, gapiąc się na ciało z przerażeniem, kiedy przybyło dyrektorka. Przedarła się przez tłum i podeszłam do nauczycielki. Przybliżyła jej dwa palce do szyi i pokręciła głową.
Po chwili przerażającego milczenia, rozległ się głos profesora Kravchenki. Nakazał wszystkim wrócić do pokoi, a uczniom z wymiany zacząć się pakować i oznajmił, że jutro wyjeżdżamy. Nie do końca dotarły do mnie jego słowa. Nadal wpatrywałam się w zwłoki kobiety, którą jeszcze na śniadaniu widziałam żywą.
Poczułam jak Andromeda ciągnie mnie za rękę, więc poszłam za nią do sypialni. Po drodze spotkałyśmy Jacksona i Harveya. Opowiedzieliśmy im o wszystkim, a oni udali się do swojej sypialni.
- Co tak w ogóle się stało? - spytałam drżącym głosem.
- Nie mam zielonego pojęcia. Nic takiego wcześniej się nie zdarzało. Przynajmniej nie jak ja tu się uczyłam.
Mruknęłam jakiś głupi komentarz, o wesołej szkole, a Andromeda kazała mi się nie wygłupiać.
Pakowałam swoje ubrania do walizki. Nadal nie otrząsnęłam się po tym, co się wydarzyło. Kiedy tylko zamknęłam oczy, widziałam martwą nauczycielkę. Nie potrafiłam się uspokoić i nie wiedziałam, jak sobie poradziła z tym Andromeda. Znałam tę kobietę od kilkunastu dni, a ona od kilku lat. Gdyby to była nauczycielka z mojej szkoły, nie potrafiłabym wydusić z siebie słowa. Przed oczami pojawił się obraz zwłok profesorki, tylko, że tym razem nie była to Talley. Była to Been. Potrząsnęłam głową, aby pozbyć się tego okropnego widoku i wsadziłam ostatnie spodnie do walizki.
Siedziałam na łóżku Harveya, wtulona w Jacksona. Na łóżku obok siedziała Andromeda, a Harvey siedział na krześle. Przez długi czas milczeliśmy, a ja nie miałam ani ochoty, ani siły przerwać ciszę. Jackson głodził mnie po głowie, a ja wpatrywałam się w prześcieradło. Andromeda patrzyła przed siebie, jakby dostrzegła coś w oddali, ale nie obchodziło mnie co. Siedzieliśmy tak jakieś pół godziny, nie potrafiąc prowadzić rozmowy. Dopiero Jackson się odezwał:
- Szkoda, że jutro już wyjeżdżamy- powiedział cicho.- Macie tu naprawdę fajnie. No, nie licząc dzisiejszego zdarzenia.
- Tak, nam też jest przykro- oznajmiła jeszcze ciszej Andromeda.- Będziemy za wami tęsknić.
- Dokładnie- przyznał Harvey.- Dobrze, że to was wylosowali na wymianę.
Uśmiechnęłam się, ale nie byłam w stanie nic dodać, mimo, że była moja kolej. Chyba zrozumieli, że nie dam rady wydusić z siebie niczego, bo zaczęli rozmawiać o czymś innym, nie zwracając uwagi na moje milczenie.
Po tym co się stało nie spałam przez całą noc. I podejrzewam że ty też. Nieźle dogadałaś nauczycielowi! Nawet lepiej niż ja.
OdpowiedzUsuńWcale nie lepiej, ale nieźle;))
UsuńSaro ! Moja szkoła. ! ale nie ładnie, nie ładnie.
OdpowiedzUsuńNo twoja i Jacksona! To by mnie uczycie takich złych rzeczy!
Usuńno pewnie, że tak. Jackson Ward ... wart .
UsuńOsz ty perfidna siostro!
UsuńNo jezu tylko o tym myślisz a ja chciałam powiedzieć Jackson Ward Normy wart :D
OdpowiedzUsuń