czwartek, 23 sierpnia 2012

Rozdział 25

W dniu dyskoteki cały nasz pokój był zawalony ubraniami moimi i Penelopy. Szukałam odpowiedniej bluzki i długo nie mogłam znaleźć. Dopiero Andromeda zasugerowała, żebym wzięła granatowy podkoszulek. Byłam już gotowa, kiedy ona zaczynała się ubierać. Pół godziny później siedziałyśmy w pokoju i czekałyśmy na chłopków. Najpierw przyszedł Will z Jacksonem, a potem partner Penelopy. O dwudziestej zaczęła się zabawa. Tańczyłam właśnie z Jacksonem, kiedy dostrzegłam Harveya. Tańczył z wysoką dziewczyną o czarnych włosach, ubranej w czarno- fioletową bokserkę i czarne rurki. Ku mojemu zdziwieniu jego partnerką była Isabell. Kiedy piosenka się skończyła podeszliśmy do nich.
- Hej- powiedziała.
- Może my przyniesiemy coś do picia?- zasugerował Harvey i razem z Jacksonem odeszli w kierunku stołu z napojami. Stanęłam obok mojej siostry i powiedziałam:
- Nie wiedziałam, że przyjdziesz z Harveyem. Kevin nie będzie zazdrosny.
- Myślę, że wolałby, żebym miała partnera, a nie poszła sama jak ostatnia łajza.
Uśmiechnęłam się. Przyszli Jackson z Harveyem i podali nam po kubku z orenżadą. 

Dyskoteka szybko mijała. Jackson poszedł szybciej, bo dostał jakąś wiadomość od matki, a Will źle się poczuł. Siedziałyśmy z Andromedą, patrząc jak ludzie wychodzą z Sali. Wybiła trzecia i stwierdziłyśmy, że pora iść. Szłyśmy ciemnym korytarzem, gdy usłyszałam jakieś głosy. Stanęłam.
- Cicho. Słyszysz te szepty?- odezwałam się do Andromedy. Dziewczyna chwilę nasłuchiwała, a potem przytaknęła. Zdawało się nam, że dochodzą z bocznego korytarza, więc postanowiłam sprawdzić, co tam jest. Ku mojemu zdziwieniu, nie mogłam przejrzeć ściany.
- Nie mogę sprawdzić co tam jest! Pomieszczenie musi być zablokowane zaklęciami. Sprawdźmy co tam jest.- mruknęłam. To było dziwne. Bardzo rzadko zdarzało się, żeby ktoś blokował jakieś miejsce przed moją mocą.Poszłyśmy w stronę szeptów i ujrzałyśmy płonące pochodnie. Podeszłyśmy bliżej. Wisiały tam jakieś stare portrety, a na podłodze był złoty dywan. Trochę dalej dostrzegłam trzy wielkie wrota. Na pierwszych widniał smok, na drugich sowa, a na trzecich hipogryf. Andromeda otworzyła drzwi ze smokiem, a ja chciałam zrobić to samo z pozostałymi. Okazało się, że są zamknięte, więc weszłyśmy do pierwszego pokoju. Pokój był wielki i pusty. Na ścianach znajdowały się różnie malowidła. Nagle ujrzałam rysunek smoka. Powiedziałam o tym Andromedzie, ale ona go nie widziała. Po chwili oznajmiła, że każdy postrzega ten pokój inaczej, w zależności od uczuć. Po chwili dostrzegłam jakiś wielki przedmiot przykryty czerwonym materiałem. Podeszłam i bez namysłu go odkryłam. Było to wielki lustro.Przez chwilę milczałyśmy, wpatrując się w nie. Andromeda wskazała jakiś napis na nim.
- To chyba łacina. Spróbuję to przetłumaczyć.- oznajmiła.
- A potrafisz? - spytałam.
- Chyba tak. Przed przyjściem do Owlneed uczyłam się łaciny przez cztery lata.
Przez chwilę myślała, ale w końcu wyrecytowała:
- Niezliczenie wielu trafiło do tej Sali
I tak jak ty przed tym lustrem stali,
Przed prawymi przyszłości sekrety ujawniło,
Przed złymi nawet jutrzejszy dzień zataiło.
Jeśliś gotów zajrzyj do lustra tego
I poznaj tajemnicę przeznaczenia swego.
- Co to może oznaczać?
- Jeśli przejrzysz się lustrze zobaczysz swoją przyszłość. Tylko musisz uważać. Jeśli masz nieczyste intencje, nawet jutro będzie dla ciebie nie pewne. - odpowiedziała.
- Dobra. Czyli ja mogę popatrzeć.
Stanęłam przed lustrem. Przez chwilę widziałam swoje własne odbicie, ale stopniowo zaczynało blednąć i pojawiał się inny obraz. Zobaczyłam łąkę. Zieloną, pełną kwiatów. Znałam ją. Kristin zabierała mnie tam, kiedy byłam mała. Nagle pojawiłam się w lustrze. Tylko, że tamta ja miała jakieś siedem lat. 
Co jest, pomyślałam. Przecież miałam zobaczyć przyszłość a nie przeszłość.
 Wpatrywałam się w siebie i nagle dostrzegłam, że nie mam pieprzyka na lewym policzku. To nie byłam ja.
 Po chwili pojawiła się kolejna dziewczynka. Tej nie znałam zupełnie. Miała brązowe włosy związane w warkoczyki i błękitne oczy. Później pojawiła się trzecia dziewczynka. Miała ciemne włosy i brązowe oczy. Kogoś mi przypominała, szczególnie z oczu, ale nie mogłam sobie przypomnieć kogo. Na końcu pojawiłam się ja, ale starsza o jakieś dziesięć lat. Podeszłam do dziewczynek i przytuliłam je. 
 I wtedy zrozumiałam kim one są.
 To moje córki.
 Uśmiechnęłam się i odeszłam od lustra. Po chwili podeszła do niego Andromeda. Stała przez chwilę wpatrując się w lustro. W końcu się odwróciła i poszłyśmy do sypialni. Po drodze opowiedziałam Andromedzie, co zobaczyłam.

~*~*~

Leżałam w łóżku, nie mogąc przestać myśleć o moich córkach z przyszłości. Szczególnie nie dawał mi spokoju ta najmniejsza. Kogo mi przypominała? Gdzie widziałam takie oczy, jakie ona miała?



7 komentarzy:

  1. Nie wiedziałam, że mój kochany kuzyn poszedł na dyskotekę z Isabell. Ale może to i dobrze, w końcu zapomni o Victorii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ale lepiej, żeby się do niej nie przywiązywał, bo ona ma chłopaka;))

      Usuń
    2. o właśnie. ale jakby co ...

      Usuń
    3. Jakby co to niech norma do niego napisze. On czeka.

      Usuń
    4. tak jak pokłócę się z Syriuszem do pobiegnę do Harveya

      Usuń
    5. to będzie trudne rozstanie z Harveyem :D

      Usuń
  2. no sam mnie zaprosił . świetny rozdział .

    OdpowiedzUsuń