Był sierpień. Wczoraj Diana i Josh wyjechali na wakacje, oczywiście bez nas. Byłyśmy więc tylko ja, bliźniaczki i Kristin. Było naprawdę dobrze. Dużo lepiej niż jakbyśmy siedziały w Egipcie z matką i jej chłopakiem. Przez kilka dni nic się nie działo. Codziennie spotykaliśmy się z Czarneckimi, chodziliśmy nad rzekę, wszyscy, oprócz mnie, pływali i wracaliśmy bardzo późno do domów. Dopiero po kilku dniach nastąpiła jakaś zmiana.
Była dziesiąta dwanaście, kiedy rozległo się pukanie. Siedziałam wtedy w salonie z Kristin. Popatrzyłyśmy się na siebie. Po chwili niechętnie wstałam i mruknęłam:
- Niech ci będzie, ja pójdę.
Poszłam do drzwi i otworzyłam je. Przede mną stał Kevin Black- chłopak Isabell.
- Cześć, Saro- przywitał się.- Zastałem twoją siostrę.
- Tak- odpowiedziałam.- Wejdź.
Wszedł do środka, a ja wrzasnęłam:
- ISABELL! MASZ GOŚCIA!
Po chwili usłyszałam, jak Is zbiega po schodach. Trochę zdziwiła się na widok swojego chłopaka, ale podbiegła do niego i rzuciła się mu na szyję. Szepnęła mu coś do ucha i oboje się zaśmiali. Poszłam do salonu i usiadłam na kanapie obok Kristin.
- Kto przyszedł?- zapytała.
- Chłopak Is- odparłam.
Siedziałyśmy tak przez kilkanaście minut, dopóki nie wpadła Is, wołając:
- Idziesz z nami na domek?
- Jasne- powiedziałam, wstając. Nałożyłam buty i wyszliśmy z domu. Dotarliśmy do domku i weszliśmy do środka. Usiedliśmy na podłodze i zaczęliśmy rozmawiać. Siedzieliśmy tak jakieś pół godziny i opowiadaliśmy o swoich wakacjach. W pewnej chwili Isabell stwierdziła, że pójdzie po coś do picia. Wyszła i zostawiła mnie samą z Kevinem. Siedzieliśmy chwilę w niezręcznym milczeniu, aż w końcu on się odezwał:
- Słyszałem, że potrafisz widzieć przez ściany- powiedział.- Fajny dar.
- Nie za bardzo- odparłam.- A jaki jest twój?
- Potrafię zmienić się w psa- oznajmił.
- O mój Boże. To jest fajny dar, a nie jakieś patrzenie przez ściany.
- Tak, tylko ciebie nigdy nie atakowały pchły!
Zaśmieliśmy się. Gadaliśmy jeszcze przez chwilę, aż nagle temat zszedł na Isabell.
- Naprawdę jej zazdroszczę. Ona naprawdę ma talent- powiedziałam.
- Zgadzam się- przyznał.- Raz słyszałem jak śpiewa i byłem normalnie zdziwiony, że ktoś może mieć taki świetny głos.
- Ostatnio wspominała coś, że chciałaby być piosenkarką- oznajmiłam.
- Nieźle. Byłbym mężem gwiazdy.
Po tych słowach mnie zamurowało. Mężem? Patrzyłam na niego szeroko otwartymi oczami.
- Czy ty...- zaczęłam niepewnie.- Czy ty zamierzasz się z nią ożenić? Myślisz, że wasz związek wytrzyma tak sporo czasu?
- Chyba tak- odparł. - Ja ją naprawdę kocham i wiem, że ona mnie też. Nie sądzę, żeby coś mogło zniszczyć tak ogromne uczucie. A ty nie myślisz tak o Jacksonie?
Zaczęłam się zastanawiać, ale na szczęście weszła Is, trzymająca gitarę i Jessica z tacą, na których stały cztery szklanki napełnione lemoniadą.
Siedzieliśmy na brzegu rzeki. Isabell grała melodię, którą niedawno sama skomponowała. Ułożyła też do tego słowa, więc także śpiewała. Ja, Jes i Kevin graliśmy w karty. Mimo, że było już późno, nadal było jasno i ciepło. Isabell skończyła swój utwór i dołączyła do gry. Spędziliśmy tak około półtorej godziny. Po dwudziestej trzeciej wróciliśmy do domu. Kristin podała nam kolację, nie za bardzo zadowolona, że jemy tak późno. Stwierdziła też, że jest za późno, żeby Kevin wracał do domu i, że ma zostać na noc. Przygotowała mu pokój gościnny. Po kolacji umyłam się i poszłam do sypialni.
Leżałam na łóżku, nie mogąc zasnąć. Ciągle myślałam nad tym co powiedział Kevin. A ty nie myślisz tak o Jacksonie? To pytanie krążyło po mojej głowie. Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się nad przyszłością. Czy marzyłam o ślubie z Jacksonem? Czy chciałam z nim mieć dzieci? Zestarzeć się z nim? Żyć razem aż do śmierci? Po kilku minutach myślenia zdałam sobie sprawę, że tak. Tego właśnie pragnęłam.
Ale ja czekałam na ten rozdział. O ty już wtedy planowałaś spisek . Wiedziałam ! Ale on jest szekszi .
OdpowiedzUsuńĄ Ę bardzo szekszi;))
UsuńBardzo grzeczna jest Isabell, a ty co? W ilu związkach będziesz?
OdpowiedzUsuńtaaa ja grzeczna ? To obraza. Ja to równo 100 razy Justina zdradzałam . :D
UsuńZapraszam!
OdpowiedzUsuńhttp://tajemnicezaczarowanejkrainy.bloog.pl/
Kocham ten fragment "Nie sądzę, żeby coś mogło zniszczyć tak ogromne uczucie." hahahahhahaha zdziwi się za parę lat.
OdpowiedzUsuńwow super rozdział masz talencik Sarciu ;) a u mnie nowy rozdział
OdpowiedzUsuń