Kończył się marzec i za kilka dni zaczynają się ferie świąteczne. Chciałam zostać w szkole, ale wszyscy znajomi wyjeżdżają. Dlatego też stałam właśnie na przystanku obok Jacksona, moich współlokatorek, ich chłopaków,moich sióstr i ich chłopków. Po paru minutach nadjechał autobus. Szybko zostawiłam walizkę w bagażniku i, razem z Jacksonem, zajęliśmy miejsce. Po kilkunastu minutach autobus wzbił się w powietrze. Rozmawialiśmy z Jacksonem o planach na święta. Nagle zapadło milczenie. Siedzieliśmy chwilę cicho. W końcu Jackson się odezwał:
- Uwierzysz, że jesteśmy razem już trzy miesiące?
- Nadal mi się wydaje, że to tylko piękny sen- westchnęłam.
Jackson uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek. Popatrzyłam na niego. Nagle uświadomiłam sobie, że muszę mu zadać jedno pytanie. Nie wytrzymam, jeśli tego nie zrobię.
- Jackson- zaczęłam.- Mogę ci zadać jedno pytanie?
- Jasne- odparł chłopak.
- Co cię skłoniło do tego, żeby mnie pocałować?
Chłopak przez chwilę milczał, a była to dość długa chwila. Wreszcie się odezwał:
- Miałem wrażenie, że ci się podobam. Ty też według mnie byłaś, to znaczy jesteś, ładna. Pomyślałem, że warto spróbować.
Zaszokowało mnie to.
- Czyli pocałowałeś mnie tylko dlatego, że nie wyglądam jak kosmita?!- oburzyłam się.
- Przykro mi, Saro, ale taka jest prawda. Powiedz, czy ty przypadkiem nie byłaś zakochana we mnie ze względu na wygląd?
Zaczerwieniłam się. Niestety, miał racje.
- Nie masz pojęcia, jak bardzo jestem na siebie zły, za to, że nie pocałowałem cię wcześniej. Jak bardzo mi wstyd, że widziałem w tobie tylko ładną dziewczynę, że nie dostrzegałem jaką cudowną masz osobowość. Nie masz pojęcia, jak bardzo się cieszę, że teraz nie jesteś tylko moją dziewczyną, ale także przyjaciółką.
Uśmiechnęłam się i powiedziałam:
- To było miłe.
Pocałowałam go w policzek.
~*~*~
Szliśmy chodnikiem w kierunku małego sklepiku z czerwonym dachem, gdzie miała czekać na mnie i moje siostry Kristin. Samanta, Maddy i Kate poszły do swoich rodziców, a bliźniaczki szły gdzieś z tyłu. Ja i Jackson maszerowaliśmy w stronę sklepu, rozmawiając. No jakimś czasie chłopak dostrzegł swoją matkę.
- Będę musiał już iść- oznajmił.
- Szkoda- mruknęłam.
Jackson staną na przeciwko mnie. Patrzyłam w jego czekoladowe oczy. Staliśmy tak przez kilka sekund.
- Będę za tobą bardzo tęsknił- szepnął.
- Ja za tobą jeszcze bardziej- odszepnęłam. Jackson przybliżył swoją twarz do mojej i zaczął całować. Odwzajemniłam pocałunek. Kiedy skończyliśmy, Jackson się zaśmiał:
- Będę musiał się z tego tłumaczyć mojej mamie.
- A ja swojej gosposi.
Odwróciłam się od niego i przeszłam parę kroków. Zaraz jednak usłyszałam krzyk Jacksona:
- Kocham cię, Saro!
Odwróciłam się.
- Ja ciebie też kocham!- zawołałam. Uśmiechnęliśmy się do siebie i poszliśmy, każdy w swoją stronę. Doszłam do sklepiku. Od razu zobaczyłam Kristin. Rzuciłam się jej na szyję.
- Tęskniłam - wyszeptałam.
- Ja też.
Stałyśmy w ciszy przez chwilę. Kristin bacznie mi się przyglądała.
- No co?- zapytałam.
- Nic- odpowiedziała, jednak wiedziałam, że coś.
~*~*~
Leżałam na łóżku Kristin, wpatrzona na ekran malutkiego telewizora. Oglądałam Przyjaciół. Kristin siedziała obok mnie. Kiedy skończył się odcinek,odezwała się:
- Jeżeli myślisz, że nie musisz się zwierzać ze swojego życia osobistego gosposi, to się grubo mylisz.
Zaśmiałam się.
- Wcale tak nie myślę.
Kristin popatrzyła na mnie.
- No to opowiadaj!- rozkazała.
Zaczęłam mówić jej o wszystkim, co się wydarzyło w szkole. Kristin słuchała mnie z wyraźnym zaciekawieniem. Kiedy skończyłam moją opowieść było po północy. Kristin wygoniła mnie do łóżka. Położyłam się i zasnęłam.
Jaka śliczna miłość! Ale Jackson był powierzchowny, ale dzięki tobie się zmienił!
OdpowiedzUsuńUhuhu . Wesele się szykuje :)
OdpowiedzUsuńSię nie rozpędzaj, przed nim będzie miała wielu mężów.
Usuń3 to nie aż tak dużo!
UsuńSuper rozdział . A wiesz kto mi się dzziś śnił ? Jackson, Syriusz i Percy ... na grzybach . :D
UsuńPiękny komentarz. Czekam na więcej.
OdpowiedzUsuńhttp://tajemnicezaczarowanejkrainy.bloog.pl