poniedziałek, 30 lipca 2012

Rozdział 19

Nakładałam czarne buty na niezbyt wysokim obcasie. W łazience siedziała Isabell, która przebierała się w galowy strój. Samanta czesała włosy mojej drugiej siostry, a Maddy i Kate wybierały biżuterie. Był 27 czerwca- zakończenie roku szkolnego.

- Nie wierze, że już kolejny rok minął- powiedziała Sam , kiedy szłyśmy na plac apelowy. 
- Ja też- oznajmiła Isabell.- Jak ja wytrzymam te dwa miesiące z matką...
- Ja też nie- mruknęła Jesica. Obydwie moje siostry ubrane były w czarne sukienki. Włosy miały upięte w koki. 
 - Nie tylko z matką- oznajmiłam.- Zapomniałyście o Joshu?
- Nie dołuj mnie, Saro- powiedziały równocześnie bliźniaczki.
Doszliśmy na plac. Ja i moje przyjaciółki stanęłyśmy z resztą trzecioklasistów, a moje siostry ze swoim rocznikiem. Stanęłyśmy na samym końcu. Przed nami stała  Paula Green ze swoją najlepszą przyjaciółką, Jane. Stałyśmy, rozmawiając, dopóki nie rozległ się głos przewodniczącego szkoły- Harry' ego Berxona:
- Baczność!
 Cała uroczystość była niesamowicie nudna. Nasz cudowny dyrektor nie mógł się powstrzymać i oczywiście musiał rozdać wszystkie świadectwa z wyróżnieniem i, na dodatek, rozdać wszystkie nagrody, za jakieś konkursy. Wielokrotnie padało nazwisko Lauren. Jedną nagrodę otrzymała Sam, za zajęcie 3 miejsca w konkursie z zaklęć. W końcu doszło do wymiany uczniów wylosowanych na wymianę. Dyrektor odczytywał nazwiska uczniów, którzy musieli podejść do niego i następnie odejść do jednej z sześciu klas, które znajdywały się blisko placu. Po jakimś czasie zostało wyczytane moje nazwisko. Podeszłam do dyrektora. Stałam obok innych wyczytanych osób. Po jakimś czasie pojawiły się moje siostry i Jackson. Dyrektor zaczął coś gadać. W końcu kazał nam iść do klas. Razem z resztą moich kolegów z klasy poszłam do sali z numerem 3. Czekała już tam na nas profesor Been. Weszliśmy do środka i usiedliśmy w ławkach. Wychowawczyni przemówiła:
- Po wakacjach nie wrócicie do Akademii- powiedziała.- Pojedziecie do Ownleed.- Sięgnęła po jakieś papiery, które nam rozdała.- Tu są informacje, np. gdzie macie pojechać, żeby dostać się do szkoły. Mam nadzieję, że na wasze miejsca przyjadą dobrzy uczniowie. 
Popatrzyłam na kartkę, którą mi dała, ale nie chciało mi się jej czytać. 
- Macie jakieś pytania?- zapytała, ale my milczeliśmy. - No to możecie już iść. Spotkamy się zaraz z całą klasą w sali od eliksirów. 
Wyszliśmy. I udaliśmy się pod klasę. Wszyscy już tam byli.Moje przyjaciółki zaczęły wypytywać o czym Been nam mówiła. Po jakiś dziesięciu minutach nasza wychowawczyni przyszła i wszyscy weszliśmy do klasy.  Rozdała nam świadectwa i jeszcze coś tam powiedziała. Trwało to jakieś pół godziny. Zaczęliśmy wychodzić, ale ja zostałam. Podeszłam do profesor Been i powiedziałam:
- Pani profesor-zaczęłam.- Chciałam tylko powiedzieć, że to będzie straszne, te lekcje eliksirów, o ile są w tamtej szkole są, bez pani. 
Nauczycielka uśmiechnęła się. Coś dziwnego się z nią ostatnio dzieje. Już drugi raz się do mnie uśmiechnęła.
- I dla mnie będzie to straszne, te lekcje eliksirów bez ciebie- oznajmiła.- Komu będę dawać szlabany?
Zaśmiałam się.
- Do widzenia, pani profesor- powiedziałam, wychodząc.
- Do widzenia, Saro- odpowiedziała.
Okej, z nią jest już na prawdę coś nie tak. Najpierw się uśmiecha, potem mówi do mnie po imieniu. Ktoś ją podmienił.

~*~*~

- Będę za tobą bardzo tęsknić- powiedziałam do Jacksona. Staliśmy na dworcu. Dostrzegłam już Kristin, więc musiałam się pożegnać. 
- Ja za tobą bardziej- uśmiechnął się.
- Dwa miesiące to stanowczo za długo- mruknęłam, a on się uśmiechnął. 
- Jakoś wytrzymamy.
Pocałował mnie, pożegnał się i odszedł.Podeszłam do Kristin. Moje siostry już siedziały w samochodzie. Wsiadłam. Po dwudziestu minutach byłyśmy w domu. Oczywiście pierwszą osobą, którą zobaczyłyśmy był nasz ukochany Josh. Siedział przed telewizorem w dresie w panterkę, pijąc piwo. 
- Jak my z nim wytrzymamy?- zapytała Jesica. Isabell i ja wymieniłyśmy spojrzenia. 
- Jakoś będziemy musiały- odparła moja siostra. 
Josh zauważył, że już jesteśmy. Wstał i podszedł do nas, wołając:
- Dobrze, że jesteście! Przynieście mi trochę piwa.
- Chyba żartujesz?!- warknęła Is.
Josh popatrzył na nią z nienawiścią i odszedł.
- Dertondo!- szepnęła Jesica i chłopak naszej matki runął na ziemię.

5 komentarzy:

  1. Na wasze miejsce przyjadą bardzo dobrzy uczniowie! Np. taka Hariett Flingrow,(żeby nie obrazić że kujonka) to jest bardzo mądra!

    OdpowiedzUsuń
  2. To na końcu najlepsze. Och dziękuje za rolę w tym twym rozdziale.

    OdpowiedzUsuń