wtorek, 23 kwietnia 2013

Rozdział 42

Szłam powoli korytarzem Akademii, trzymając Jacksona za rękę. Kierowaliśmy się do jadalni, gdzie miała się odbyć uroczysta kolacja. W środku siedzieli już Percy, Kate i Samanta z Matthew. Przysiedliśmy się do nich. 
- Gdzie Maddy? - spytałam.
- Nadal mnie nienawidzi - odparła Kate.
  Spojrzałam na nią ze współczuciem. Kate lekko się uśmiechnęła.
  Przemówienie dyrektora było jak zwykle niesamowicie długie i nudne. W końcu jednak skończył i mogliśmy się najeść. Nałożyłam na talerz jakąś sałatkę, a Sam zaczęła opowiadać o swoich wakacjach.
  Godzinę później poszłyśmy z dziewczynami do sypialni. W środku na swoim łóżku siedziała Madeline.
- Cześć - przywitałam się.
- Hej - powiedziała, ale nie zwróciła na mnie większej uwagi. Gapiła się na Kate. - Możemy pogadać?
- Jasne.
  Wyszły z sypialni. Spojrzałam na Samantę.
- Pogodzą się?
- Mam nadzieję.
  Zaczęłyśmy się rozpakowywać. Dziewczyny wróciły po jakiejś godzinie, obydwie bardzo szczęśliwe. Znów wszystkie się przyjaźniłyśmy.

  Pierwszą lekcją we wtorek była magiczna biologia. Minęła dość szybko. Niestety następna była teoria magiczna, która z reguły bardzo się dłuży. Później były zaklęcia, wróżbiarstwo i dwie godziny eliksirów. Wielu nauczycieli zmieniło się trochę po wakacjach, ale niewątpliwie to profesor Been (właściwie McDower) zmieniła się najbardziej. Jej brzuch był dwa razy większy niż kiedy ją ostatni widziałam. Oczywiście nie przytyła, tylko jest w ciąży. Wielu uczniów było naprawdę zdziwionych tym faktem, bo właściwie nawet nie wiedzieli, że ona i profesor McDower są małżeństwem.
- Poczekajcie tylko aż zaczną jej hormony buzować - mruknęła do nas Katherina po eliksirach. - Zapewne będzie jeszcze przyjemniejsza niż zwykle.

  Pierwszy tydzień minął dość szybko. W sobotę wybrałam się z Jacksonem nad jezioro. Usiedliśmy pod jednym z drzew. Długo trwała cisza. W końcu przerwał ją Jackson.
-Jak tam ci mija pierwszy tydzień nauki?
- W miarę. Oczywiście nadal tęsknię za wakacjami. A tobie?
- Nie narzekam. Właściwie to wczo....
  Nie skończył. Przerwała mu piłka, która gwałtownie spadła na jego kolana. Po chwili podbiegła do nas jakaś dziewczyna.
- Cześć, Jackson. Przepraszam to było niechcący. A może chcesz z nami zagrać? 
  Spiorunowałam ja wzrokiem. Nie zwróciła na to uwagi.
- Nie, jestem zajęty.
  Dziewczyna odeszła z niezbyt zadowoloną miną. Spojrzałam na Jacksona.
- Chyba muszę bardziej się o ciebie starać, bo mam konkurencję. I to nie tylko Penelopę.
  Mój chłopak uśmiechnął się.
- A co myślałaś, że tylko tobie się podobam? - zaśmiał się. - jestem przecież bardzo atrakcyjny. Lepiej mnie pilnuj.
  Nachyliłam się nad nim i pocałowałam go w policzek. 
- Na pewno będę.

  Kiedy  przyszłam do pokoju, była w nim tylko Samanta. Była jednak w tak złym humorze, że wydawało się jakby było tam dużo więcej osób. Sam pokłóciła się z Mattem i wyżywała się na swojej poduszce. Coś mnie podkusiło, żeby zapytać się jej o szczegóły i to był wielki błąd. Zaczęła głośno i nerwowo opowiadać co się stało, obrażając przy tym swojego chłopaka najokropniejszymi przymiotnikami jakie kiedykolwiek słyszałam.  Dopiero gdy wróciła Maddy, Sam uspokoiła się i postanowiła na spokojnie porozmawiać z Matthew. 
  Czy tylko u mnie nic ciekawego się nie dzieje? - zastanowiłam się. - Maddy i Kate się pogodziły, Sam kłóci się z chłopakiem, jakieś gówniary podrywają Jacksona, Been jest w ciąży... Tylko moje życie się nie zmieniało. Było nudne. No ale cóż, nie mogłam nic na to poradzić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz