Przez chwile stałam w miejscu, ze zdziwieniem przyglądając się ciemnowłosej dziewczynie. Dopiero po chwili się otrząsnęłam i weszłam głębiej.
- Hej- powiedziałam, siadając na moim łóżku.
- Cześć- odezwała się dziewczyna. - Nazywam się Katherina Simpson i jestem nową uczennicą. Z tego co mi powiedziano, będę waszą współlokatorką.
Na początku się wkurzyłam. Znowu do naszego pokoju ktoś dochodzi. Czy oni nie mogli jej dołączyć do kogoś innego? Jednak już po kilku minutach Katherina okazała się nadzwyczaj sympatyczną osobą, mającą dużo wspólnego z naszą trójką. Szybko zaczęłyśmy się dogadywać. Katherina mieszkała wcześniej we Francji, jednak jej ojciec dostał teraz pracę w Anglii, więc się przeprowadzili. Jest pół Angielką, pół Francuzką. Ma starszego o rok brata.
Siedziałam na swoim łóżku ubrana w turkusową sukienkę od Kristin. Nade mną stała Maddy, która układała mi fryzurę. Na przeciwko mnie siedziały bliźniaczki w jednakowe fioletowe sukienki. Czułam, jak szczupłe palce Madeline czeszą moje jasne włosy. Była godzina siedemnasta, a bal zaczynał się za piętnaście minut. Siedziałam w milczeniu, czekając aż przyjdą po nas chłopcy. No nie po nas wszystkie. Z niewiadomych przyczyn Samanta nie chciała umówić się z tym chłopakiem, którego poznała na dyskotece, w odróżnieniu od Maddy. Katherina też szła sama.
W końcu drzwi się otworzyły i wszedł Jackson, a za nim Kevin, James i chłopak Maddy. Poszliśmy w kierunku sali gimnastycznej.
- Ślicznie wyglądasz- szepnął mi Jackson do ucha, łapiąc mnie za rękę
- Dziękuję- odszepnęłam, uśmiechając się.
Szliśmy długim korytarzem, aż wreszcie doszliśmy do celu. Sala wyglądała zupełnie inaczej niż na dyskotece. Nie było już tak ciemno. Na suficie umieszczone były lustra, a ściany były pokryte mieniącym się pyłem elfów. Przy ścianach stały stoliki. Podeszliśmy wszyscy do jednego z nich. Po drodze minęliśmy Penelopę, która prawie zemdlała na widok mojej dłoni splecionej z dłonią Jacksona. Usiedliśmy przy stole i posłuchaliśmy przemowy dyrektora, w tym roku jeszcze nudniejszej niż w zeszłym. Po niej włączono muzykę i poszliśmy tańczyć. Położyłam dłonie na ramionach Jacksona, a on objął mnie w talii. Tańczyliśmy przez jakiś czas w milczeniu. Dopiero podczas trzeciej piosenki usłyszałam jego głos:
- Może pójdziemy się napić?- spytał. Kiwnęłam głową. Podeszliśmy do stolików. Po chwili pojawiła się Isabell i porwała Jacksona, zostawiając mi swojego chłopaka, Kevina. Bez zastanowienia poszliśmy tańczyć. Po jednej piosence Is oddała mi mojego partnera, a ja jej Kevina. Myślałam, że Jackson znowu mnie poprosi do tańca, jednak on tylko powiedział:
- Chodź ze mną. Muszę ci coś pokazać.
Posłusznie wyszłam z nim z sali. Szliśmy długo korytarzem, aż doszliśmy do sali od magicznej biologii.
- Chciałeś zaprowadzić mnie do klasy?- zdziwiłam się. Jackson zaprzeczył. Szepnął coś pod nosem i dotknął ściany. Po chwili pojawiły się tam drzwi. Zaskoczona patrzyłam jak chłopak je otwiera. W środku było mnóstwo schodów. Zaczęliśmy się po nich wspinać. Kiedy doszliśmy do końca, zaparło mi dech w piersiach. Staliśmy w powietrzu nad szkołą.
- Gdzie jesteśmy?- zapytałam.
Jackson uśmiechnął się:
- To kapsuła niewidzialności. Znajduję się nad szkołą i, jak sama nazwa wskazuję, jest niewidzialna i wszystko co się w niej znajduje jest niewidzialne. Odkryłem to miejsce dwa lata temu.
Popatrzyłam przed siebie. Widziałam ciemnie niebo z licznymi gwiazdami. Było po prostu pięknie. Mimo, że byliśmy daleko, słyszeliśmy muzykę. Zaczęliśmy tańczyć. Po jakimś czasie zmęczyliśmy się i usiedliśmy koło siebie. Zaczęliśmy rozmawiać. Czułam się tak cudownie jak jeszcze nigdy. Słyszałam jak moje serce szybko biję. Miałam wrażenie, że powinnam żyć tylko dla takich chwil.
Usłyszeliśmy bicie zegara. Popatrzyliśmy na wieżę, która była na przeciwko nas. Była północ. Uśmiechnęłam się do Jacksona, przybliżyłam się i go pocałowałam. Kiedy oderwałam się od jego ust szepnęłam:
- Szczęśliwego nowego roku.
- Nawzajem- odrzekł chłopak.
Szczęśliwego nowego roku Sarito , a nie nawzajem - nawet słów mu szkoda . A to chłop !
OdpowiedzUsuńBo on jest taki niewychowany!
Usuńco to znaczy, że jestem nadzwyczaj sympatyczna? I jak dużo mam wspólnego z waszą trójką? Ja o niczym nie wiem...
OdpowiedzUsuńA co wolisz być wredną jędzą?
UsuńNie. Ale nie chcę też być grzeczniutka i posłuszna.
UsuńJackson Ward ze mną tańczył AAAAAAAAA! To takie romantyczne .
OdpowiedzUsuńNo dokładnie! On cię chyba KOCHA!
UsuńCHYBA ? Przecież to mój kochanek . ja zaraz może napiszę .
Usuń